Jestem już certyfikowanym praktykiem masażu dźwiękiem wg metody Petera Hessa!

Udało się!
Właśnie skończył się mój intensywny czas nauki i ćwiczeń pod okiem ekspertek w Rewalu.
Odbyłam superwizyjny masaż – mówię, że odbyłam, bo i masowałam i byłam masowana, a i starałam się też obserwować pracę innej koleżanki. Wszystko to na moich własnych misach!
Bardzo dużo stresu, jeszcze więcej dobrych wzruszeń i wskazówek od prawdziwych mistrzów!
Znowu się nie obkupiłam, więc jest dobrze 😉
Kolejny kurs, ten krakowski, już w sierpniu, a to jeszcze tyle czekania:(
Jutro znów kąpiel pok godziny 21:15 i na nią bardzo serdecznie Was zapraszam!
Myślę, że będzie troszkę nowości, szczególnie w moim podejściu do dźwięku mis śpiewających i w moim przygotowaniu przed samą kąpielą.
Emocjonująco i bardzo inspirująco było, ale cieszę się, że mogę już odpocząć!
Będzie mini relacja audio;)
Dobrego tygodnia wszystkim 🙂
N

43 komentarze

  1. Muzykoterapia, tudzież dźwiękoterapia, rytmikoterapia i tego typu sprawy, są przeciwwskazaniem, gdy, ktoś ma epilepsje muzykogenną, albo ostre stany depresyjne, a sama dźwiękoterapia, czy muzykoterapia są kształtowaniem się wzajemnych stosunków między człowiekiem, a muzyką i to powiedział Natanson w 1979 roku. "Rodzaje doświadczeń zbieranych w trakcie terapii muzyką
    ► Doświadczenia aktywne – różne formy improwizacji, wykonawstwo, komponowanie
    ► Doświadczenia receptywne – słuchanie muzyki
    ► Doświadczenia mieszane – z wykorzystaniem innych form sztuki
    ► Elementy werbalne – rozmowa". No i wiadomo, że zależy, jaką się prowadzi tę terapię, czy receptywną, aktywną, czy mieszaną. Muzykoterapia jest o wiele szerszą dziedziną, niż sama dźwiękoterapia, ale dźwiękoterapia stymuluje nas, uaktywnia, a to jest udowodnione. "Proces terapeutyczny w muzykoterapii bazuje na relacji
    Klient – muzyka – terapeuta". I to też się tyczy dźwiękoterapii, wiadomo.

  2. Dzięki Iza! Każdy może mieć swoje zdanie oczywiście, ale faktycznie wyrażanie go w sposób, który nikogo nie obraża jest na miejscu hehe. Kąpielka jutro o 20:30 😉 Zapraszam!

  3. A co do placebo to nie nazwałabym tego placebo w żadnym razie, jak komuś się to nie podoba to niech nie bierze w tym udziału, każdy ma swoje zdanie co nie znaczy że można tak bezcceremonialnie podciąć natalce skrzydła. Natalka bardzo dobrze grasz i rób tak dalej.

  4. hej coprawda ja dopiero teraz na eltenie po dłuuuuuuuuugiej przerwie, ale jak zawsze gratuluję już robiłam to wcześniej. A co do leczenia czy relaksacji ja uważam osobiście, że mnie muzyka i śpiew mis bardzo pomagają i pomogły. Po pierwsze wyleczyłam się z chronicznego bulu głowy, i bardzo dobrze po tych kompielach śpię, a po drugie te misy działają na mnie bardzo relaksująco, jestem mniej nerwowa. I powiem szczerze, że jak długo mis nie było to ja już miałam nerwa i tylko czekałam na hasło kompielka dzisiaj o 20 hahaha i już było dobrze.

  5. Dzięki wielkie, Martynko,
    a Nuno, to po prostu jest kwestia indywidualna, jak w większości rzeczy na świecie 🙂

  6. Nie wiem. Wiem, że chińczycy używali tego kiedyś jako część TCM. Mnie osobiscie te dźwięki mocno irytują i nie widzę w tym niczego ani relaksacyjnego, ani tymbardziej leczniczego. Niemniej jednak to każdego sprawa, na co wydaje ten hajs. Kwesti tego, jak się reklamujesz.

  7. W sumie… Też się szczerze mówiąc jako masażysta zastanawiałem czy te misy to nie jakiś pic na wodę i dobry, bo w sumie nieznany sposób na wyciągnięcie od kogoś kasy. I nie o to chodzi Nata, że chcę Cię krytykować, bo znamy się i dobrze wiesz, że nie. Tak tylko po prostu myślę sobie swobodnie. Ale jeśli nie szkodzi to niech i nawet będzie to jako placebo. No chyba, że faktycznie jest to potwierdzone naukowo, to i może sobie coś takiego rozszerzę. 😉

  8. Działa, nie działa, zawsze to pomysł na biznes. Rób to dobrze, a szczęście się uśmiechnie czy coś 🙂 No i oczywiście gratki, prosto z serducha takie. I odezwij się wkońcu hihi

  9. @Misiek masz rację:) Ja podczas tego kursu odczułam znów na sobie, jak fajnie odprężają misy, bo bardzo długo nikt nie zrobił mi masażu. Ciągle masowałam ja, no i jeszcze częściej prowadziłam kąpiele, ale położyć się i dostać taki masaż – to jest super sprawa!

  10. @Adelcia Dziękuję:) Ja się raczej zastanawiam, lubię wiedzieć, że coś jest potwierdzone naukowo, ale nie szukam na siłę. Tzn. teraz skupiam się na tym, że mi się udało 😉 po prostu się cieszę!

  11. a ja to się nad tym nie zastanawiam.
    jeżeli coś działa na nas pozytywnie, to działa i już.

    a tobie droga koleżanko gratuluje.

  12. @Piecberg potrafisz skrzydła podciąć na starcie 😀 Skoro ludzi to odpręża i relaksuje, skoro chcą przychodzić, słuchają tych dźwięków i przy nich odpoczywają, skoro prawa fizyki też świadczą na korzyść metody, to znaczy, że nic złego to nikomu nie robi, no chyba, że zrzucę komuś wielką misę na głowę 😀 Wybacz, doktoratu sama jeszcze na ten temat nie napisałam, a dokumentacja, czy jest? Sprawdź i mi powiedz jeśli Cię to interesuje:)

  13. Wszystko fajnie, ale czy są jakieś dowody naukowe, poważna dokumentacja na potwierdzenie tego co napisane poniżej? Leczenie dźwiękiem to naturalna metoda polegająca na wytwarzaniu przez gongi, dzwonki i misy wibracji o różnych częstotliwościach, które oddziałują na umysł i ciało. Masaż taki działa relaksująco i rozluźniająco. Uwalnia nagromadzone w ciele napięcia, stres i lęk oraz polepsza jakość snu i porządkuje myśli. Wibracje łagodnie synchronizują półkule mózgu, a ciało zaczyna dzięki nim odczuwać lekkość i spokój. Drgania przenikają i masują ciało rozprzestrzeniając się koncentrycznymi falami. Zwolennicy leczenia dźwiękiem uważają, że metoda ta działa wspomagająco na krążenie krwi i oczyszczanie organizmu z toksyn, a nawet uśmierza ból i przyspiesza proces gojenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *